O karczmie
Tabakowy chodnik to nazwa pochodząca od trasy, którą przemycano tytoń z Galicji na Węgry. Chodnik ten wiódł leśną dróżką od obecnego schroniska PTTK na Hali Krupowej przez Policę aż do Zubrzycy Górnej na Orawie i dalej przez granicę węgierską (obecnie słowacką).
Przemytnicy od lat królowali na każdym z nich: dyktowali, kto w którym miejscu kolejki się ustawi, wkładali paczki w lufciki, na oczach wszystkich okładali brzuchy, łydki, ramiona, najskrytsze zakątki ciała pudełkami papierosów, przyklejali taśmą do ciała, a potem nakładali na siebie kolejne warstwy bluz, dresów, kurtek czy spodni, tak aby przy dotknięciu ich przez celnika nie było czuć kantów w pudełkach, tylko miękkość ubrań. W przemycie tym udział brały również dzieci, ponieważ nie budziły podejrzeń. Ta ścieżka - pewnie jako jedna z niewielu w Europie - od lat należała do przemytników.
Przed wyjazdem za granice zakładali stare buty, wyciągnięty sweter i zacerowane spodnie, żeby wzbudzić litość celników w razie wpadki. Zawsze mieli trzy niepodobne do siebie torby do nadania i jedną bagażu podręcznego. Papierosy chowali między ubrania, po pięć kartonów do każdej z toreb. Szlak ten był bardzo długi i ciężki do przebycia, dlatego do tej pory wspominany i znany jest ten przemyt.
A dzisiaj obok tego szlaku znajduje się nasza karczma Tabakowy Chodnik, w której można się ogrzać, posilić i wszystkim urokom nadziwić.
ZAPRASZAMY




